Myślę, co robiłam w roku 1992… Chodziłam do podstawówki. A w roku 1995? Zaczytywałam w spleenowych wierszach i marzyłam o karierze dziennikarki – reporterki wojennej…

Jest rok 2017, niedługo skończę 38 lat. Stukam na telefonie hasło „wojna w Bośni”. Czytam. Niewiele rozumiem. Jednocześnie gdzieś tam, jak to zwykle ze mną bywa, zadaję sobie pytanie, na które nikt jeszcze nie udzielił dobrej odpowiedzi: „dlaczego?”. Chwilę później przerzucam się na bardziej dla mnie uniwersalne anglojęzyczne artykuły… I tu także nie znajduję odpowiedzi. Lecz czy ona w ogóle istnieje?

Właściwie z niechęcią podchodzę do polskiej literatury. Z rzadka która pozycja potrafi mnie zachwycić, więc nie tracąc czasu, wolałam przerzucić się na odkrywanie słów autorów z poza granic mojego kraju. Jedynie dla książek mogłabym przeżyć kilka żywotów, wciąż ze smutkiem stwierdzając, iż moja lista woluminów „do przeczytania” nigdy się nie skończy, a ja pozostanę w ciągłym niespełnieniu gonienia za kolejną książką.

Wróćmy jednak do Jugosławii. Jest rok 1992, to… tak niedawno, tak.. prawie po sąsiedzku. Tak… bez jakiegokolwiek sensu. I po co to wszystko?

Można by powiedzieć, iż Jakbyś kamień jadła Wojciecha Tochmana zabija. Zabija resztkę wiary w ludzi, nadzieję, człowieczeństwo (na tle książki zadaję sobie pytanie „a cóż to takiego?”). Jeśli przychodzimy tu, by trwać jedynie chwilę, skąd odwieczne zło towarzyszące nam przez wieki? I dlaczego spokój śmierci i cisza grobu odebrane nawet po niej? Nie rozumiem. Nie potrafię zrozumieć. Może rozumienie nie ma z tym wszystkim nic wspólnego?

Serdecznie zapraszam do przeczytania Jakbyś kamień jadła. Pozycji oszczędnej, a jednak wspaniale oddającej przepełnianie się kielicha cierpienia. Autor zatrzymuje czytelnika w chwili, spowalnia czas i pokazuje rzeczy, które często chcielibyśmy, by na zawsze pozostały ukryte. I niekoniecznie chodzi tylko o tamten czas i tamto miejsce. Bośnia staje się lustrem, które odbija zarówno przeszłe jak i dziejące się nadal, w tej właśnie teraźniejszej chwili, zbrodnie. Zbrodnie nas – na nas. Bez powodu, bez sensu, bez litości. Cytując Amosa Oz (innego autora, którego poznałam dzięki DKK) „życie to cień, który przemija. Śmierć również. Nie mija tylko ból. Trwa i trwa. Zawsze.”

 

  • DKK: F.16 w Toruniu
  • Autor: Agnieszka Wiśniewska