Książka piękna i ciężka – w sensie wagowym. Z pewnością jej masa nie należy do zalet. Niezwykle przemyślana i dojrzała, chociaż miejscami nierówna. Dojrzałość szczególnie dostrzegalna, jeśli porówna się Biel z Chwilą przed zmierzchem wydaną 20 lat wcześniej. Ta pierwsza pisana przez młodzieńca zauroczonego Afryką, druga pisana ręką doświadczonego podróżnika, powracającego w te same miejsca i dostrzegającego ciągle nowe klimaty. Napisana z ogromną sympatią do miejscowej, egzotycznej dla nas, ludności. Czasami wstrząsająca, czasami zabawna. Nie zapomina się jej krótko po lekturze. Tak napisane relacje z wielu podróży po Afryce, pamięta się bardzo długo.

Jako mieszkanka Grudziądza z przyjemnością oglądam zdjęcie łabędzia na stronach 620-621 zrobione „w pobliżu Grudziądza”. Taki przeskok: z Afryki do Grudziądza. Marcin Kydryński zawsze ciepło wyrażał się o naszym mieście. W lipcu na pierwszym Festiwalu Fado w Grudziądzu powiedział, że jest to najważniejsze dla niego miasto, bo tutaj urodził się jego ojciec! Mile połechtał tym stwierdzeniem naszą próżność i naszą dumę.

Łabędź łabędziem, ale zdjęcia w książce Marcina Kydryńskiego to zupełnie odrębny temat. Niezwykle klimatyczne, subtelne, porywające. To nie fotografie robione w biegu podczas wycieczki z biurem podróży. Autor miał czas, wyczucie i dużo ciepłych uczuć. Szkoda tylko, że opisy zdjęć są na końcu książki.

Chciałabym życzyć Marcinowi Kydryńskiemu może nie wielu (bo wiele często oznacza nieprzemyślane), ale jeszcze kilku tak mądrych i pięknych książek.

  • DKK: DKK1 F.13 w Grudziądzu
  • Autor: Teresa Mazurkiewicz